Dzisiaj: Juliusza Lukasza

Jarosławska Platforma Blogowa

O Jarosławiu i nie tylko

Kazimierz Ivosse

Kazimierz Ivosse - pisarz, poeta, dramaturg, publicysta prasy polonijnej "Dziennik Polski" (Londyn), "Teczka" (Paryż), a także czasopism w NIemczech, gdzie mieszka na stałe od 1988 r.("Kurier", "Nasze Słowo" i "Samo życie". Członek Pisarzy Polskich za Granicą (Anglia) oraz Polskiego Stowarzyszenia Autorów, Dziennikarzy i Tłumaczy w Europie A.P.A.J.T.E (Francja). Autor 16 powieści, trzech tomików wierszy, sztuk teatralnych i słuchowisk radiowych.

Oceń
(18 głosów)
czerwiec 22, 2017

Warto wierzyć

Napisał
Warto wierzyć... Słowa te wybierają wszystko w sposób najprostszy. I co może nas przejąć w taki uroczysty dzień, że niebo i ziemia pozostają takie same od roku 1264, kiedy to papież Urban IV ustanowił to święto - Boże Ciało. Ludzie oczekują od wiary sensu życia, a przecież życie w wierze jest owym sensem samym w sobie. Ktoś powiedział mi: potrzebne mi jest minimum dobrego samopoczucia, aby wierzyć. Najbardziej dokuczliwy rodzaj ludzi, którzy gadulstwem o wierze, już dostępują dobrego samopoczucia, rozgrzeszając się ze swojej niewiary, lub też wiary płytkiej, nijakiej. Wiaro zejdź w moje oko. Wiaro, rozpłyń się w mojej krwi. Wiaro, zstąp w moje usta, wpłyń na mój język. Dla wielu rzeczy człowiek potrafi się otwierać, bywa jednak, że na wiarę pozostaje zamknięty i nieprzenikniony. Rzecz jasna, iż nie można wejść do wnętrza majowego deszczu, gradu, wichru, kamienia, drzewa. One są dla nas zatrzaśnięte niczym wieka trumien. Ale można wejść do otwartego dla każdego z nas domu wiary. Ale nie filozofujmy. Anna Kamieńska pisała w swoich dziennikach, będąc po wielu latach swojej niewiary na drodze do Boga...pisała: Wyobraźmy sobie człowieka przedhistorycznego z okresu kultu niedźwiedzia: oto w nocy, skulony na barłogu z liści słyszy, jak gdzieś blisko w krzakach szamoce się jego bóg i z głuchym pomrukiem stąpa, a pod jego łapami trzaskają gałęzie. A potem znika - na długie zimowe dnie i noce, najcięższe, najciemniejsze, burzliwe. Wtedy bóg chrapie w odległej o rzut kamieniem jaskini, obojętny na losy ludzi... Zdarzało się czasami dzikiemu człowiekowi upolować boga, albo znaleźć go martwego. Tedy wlókł jego cielsko do swojej kryjówki, obierał z mięsa, zaś kości wyssawszy ze szpiku, układał w kształt koła wokół jaskini. Myślał pewnie, że ten jego bóg będzie go chronił od innego boga. Nocny strach i nikła nadzieją ludzka, a może to właśnie początek wiary? Pismo Święte mówi o tych początkach inaczej, ale czy my na co dzień czytamy tę Księgę Prawdy? Cóż, w tym naszym życiu wszystko zdaje się być pomieszane i rozproszone. Chwytamy zaledwie jego okruchy. Mówimy, nie ma miłości, nie ma przyjaźni, nie ma wzniosłych rzeczy w stanie idealnym. Pewnie w tym zamieszaniu gubi się też nasza wiara. A działanie ducha dla wielu wydaje się być dookolne, okrężne. Czy winna jest nasza niedoskonałość umysłowa, a może lenistwo w tym, co winniśmy tworzyć w codziennym myśleniu? Czy nie jesteśmy czasami podobni do biednych ludzi ociemniałych, którym tak trudno przychodzi mówić o kolorach, w które ten świat jest tak obfity za sprawą ręki naszego Boga? Ostrożność, czasami też nieufność w stronę wiary, to nasze kalectwo. Kuśtykamy, wspierając się o kij bojaźni i bezdomności naszego serca. I dlatego tak często poddajemy się współczesnemu toteizmowi czyli czci jakiejś idei, grupie społecznej uformowanej w tę czy inną partię.
Zatem czas, abyśmy pozbyli się lenistwa wiary, umysłu i czynu, gdyż naprawdę... warto wierzyć!

Skomentuj

Upewnij się, że zostały wprowadzone wszystkie wymagane informacje oznaczone gwiazdką (*). Kod HTML jest niedozwolony.

Wybrane z galerii

Jarmark Benedyktynski Autor-Nata

Orsettich noca

Ratusz K.Mruk

Ratusz K.Muk

Urzędy i instytucje

Kościoły i parafie

Back To Top